Zaznacz stronę

Czuję się, jakbym właśnie miała zepsuć dobrą zabawę, np. mówiąc dziecku, że Św. Mikołaj nie istnieje, i że jak pociągnie tego pana w czerwonym kubraku mocniej za brodę, to zobaczy twarz zaskoczonego wujka Zbyszka*. Albo że dziewczynki nie muszą być księżniczkami czekającymi na ratunek, bo znacznie ciekawiej jest np. biegać po łące bez pantofelków, a nocami zgłębiać tajemnice fizyki kwantowej. I nawet trochę byłoby mi głupio pisać takie oczywiste rzeczy, że mity to mity a bajki to tylko bajki, gdyby nie fakt, że często pozwalamy, by te mity, bajki i fantazje kształtowały nasze postawy w dorosłym życiu i w znaczący sposób wypaczały rzeczywistość. Zakładam, że o ile z oddzieleniem prawdy od fikcji na temat Św. Mikołaja raczej nie mamy problemu, to z innymi mitami już nie jest tak łatwo. Obawiam się, że mit psa filmowego należy właśnie do tej kategorii.

Chcemy bajki? Oto bajka. 

Nie chodzi mi o takie kinowe triki, jak „gadające psy”, psy przynoszące masło z lodówki, żeby właściciel mógł zrobić sobie kanapkę, czy też skaczące z helikoptera na dach pędzącego pociągu. Wiemy, że normalnie psy takich rzeczy nie robią i śmiejemy się z tych reżyserskich pomysłów na „uczłowieczenie” pociesznego, filmowego czworonoga. (O uczłowieczaniu przyda się zapewne osobny wpis). Chodzi mi raczej o całą sumę filmowych zabiegów, których początkiem jest oczywiście scenariusz, a następnie sposób jego realizacji, pełen iluzji i efektów specjalnych, które kreują mit Psiego Bohatera. Na potrzeby tego wpisu sięgnęłam pamięcią do filmów, na których się wychowałam, a nawet obejrzałam kilka nowych, z ostatnich lat. Wyłania się z nich taki oto przekaz: 

  1. Pies urodził się po to, żeby uszczęśliwić człowieka
  2. Pies jest mężny i zawsze gotów pokonać swój strach
  3. Pies zawsze obroni swojego człowieka
  4. Pies zawsze rozpoznaje kto jest dobry, a kto jest zły
  5. Ludzie nas nie rozumieją, ale pies – zawsze
  6. Pies świetnie porusza się w każdym terenie i zawsze znajdzie drogę do domu
  7. Pies jest twardzielem i zawsze się jakoś wyliże 

Brzmi znajomo? Brzmi pięknie? Uwaga, zepsuję zabawę: to nie jest prawda. To taka sama iluzja, jak wyfotoszopowane zdjęcia modelek
w lśniących magazynach. To ideał, jaki stworzyliśmy w naszych głowach z różnych zlepków psich osobowości i szkoleniowych rezultatów. Ale wymaganie od psów, aby właśnie takie były jest po prostu nie fair.

Pies, to aż pies…

Zdałam sobie sprawę jak krzywdzący jest mit psiego bohatera, kiedy zaczęłam bliżej pracować z psami i odkryłam, że przeniknął też moje myślenie. Nie był oczywisty, nie był literalnym przełożeniem wszystkich wyimaginowanych cech Super Psa, ale podstępnie mieszał się z prawdą
i objawiał w różnych oczekiwaniach i tęsknotach, oraz w irytacji, że mój pies, lub inne psy tych oczekiwań nie spełniają. I wtedy zrobiło mi się głupio. Bo widzę doskonale, że psy bywają odważne, ale też, że często się boją. I to jest OK. Że można wyszkolić psa do obrony i że jego genialny nos czuje znajome zapachy na kilometry, ale to nie znaczy, że się nie gubi albo nie ucieka na widok niebezpieczeństwa. A gdy się zgubi lub zrani, to czuje ból i strach, i ta trauma może z nim zostać na całe życie. Że nie zawsze radośnie poliże dziecko po twarzy, a złodzieja złapie za nogawkę. Bo pies może nie lubić dzieci lub nie lubić innych psów i ma do tego prawo. Psy pomagają człowiekowi w pracy, wyczuwają nasze nastroje, lubią nasze towarzystwo, a szczególnie nasze łóżka i sofy 🙂 Przyjemnie jest gładzić miękką sierść przytulonego do nas czworonoga albo zażywać ruchu, korzystając z jego pozornie nigdy nie kończącej się chęci do aportowania. Ale czy nasz „super pies” ma zawsze na to ochotę? Czy to nie jest nasze kolejne oczekiwanie, że pies spełni wszystkie nasze zachcianki? 

Psy mają mnóstwo do zaoferowania. Moim zdaniem, wystarczy gdy zamiast Super Psami, pozwolimy być im po prostu Sobą. 

* Wstaw dowolne imię wujka.