Zaznacz stronę

To częsty obrazek: przed sklepem siedzi pies. Przywiązany do stojaka na rowery, znaku drogowego albo kosza na śmieci. Siedzi i czeka na swojego właściciela. Uważnie obserwuje otoczenie. Mijający go ludzie uśmiechają się, zagadują. Gdy piesek jest mały, to czasem nawet pochylą się i pogłaszczą. „Zobacz, jaki ładny piesek”, mówi mama do małego chłopca, który odpychając się nóżkami podjeżdża bliżej na swoim biegowym rowerku…

Kilka dni temu robiłam szybkie zakupy w jednym z supermarketów. Przy ruchliwym wejściu do sklepu stały rzędy metalowych wózków, a do poręczy odgradzającej je od chodnika, siedział przywiązany mały, sympatycznie wyglądający kundelek. Kłapciate uszy, nieproporcjonalnie duże, a przez to dodające mu uroku, czujnie strzygły na wszystkie strony. Widać było, że pracują też oczy i nos, zwracające się w stronę każdej przechodzącej osoby. Również i w moją stronę, bo w drodze do automatycznie otwieranych drzwi sklepu nie dało się pieska ominąć. Weszłam, zrobiłam zakupy, odstałam trochę przy kasie, ale tłumów nie było. Wyszłam. Piesek dalej siedział. Był wieczór. Już dawno się ściemniło. Miałam wrócić do samochodu, ale w obawie, że może pies został tu porzucony, postanowiłam usiąść i sprawdzić, czy zjawi się właściciel. Przycupnęłam na parapecie okalającym sklep tak, żeby mieć pieska na oku, ale nie denerwować go swoją zbyt bliską obecnością. Jego małe ciałko dygotało już wystarczająco mocno – z pewnością nie z zimna, bo ten październikowy wieczór był wyjątkowo ciepły. Na szczęście wątek opowieści, dotyczący ewentualnego porzucenia, mogę szybko zamknąć: właściciel w końcu powrócił, a piesek – merdając ogonem – radośnie podążył za nim. Chciałabym jednak poświęcić chwilę na opisanie innego wątku. A mianowicie tego, co może czuć pies, pozostawiony przed ruchliwym supermarketem. (Kiedy w międzyczasie interweniowałam u obsługi sklepu, dowiedziałam się, że dla nich to częsty widok. „Proszę pani, ludzie to potrafią nawet na godzinę tak psa zostawić, a sami po sklepie chodzą. To się chyba nazywa, że z psem na spacer wyszli”)

Spacer?

Po pierwsze więc, zabranie psa ze sobą na zakupy jest tylko tym i niczym więcej. Nie jest to spacer, jakiego pies potrzebuje dla zdrowia i prawidłowego funkcjonowania. Jeśli zabieramy go tylko „przy okazji”, to raczej nie myślimy o jego potrzebach, a wyłącznie o naszych. Spacery z psem to osobny temat, bo pomysłów na ciekawą przechadzkę lub przebieżkę z psem może być wiele. Dobry spacer powinien mieć jednak na celu zaspokojenie potrzeb psa: potrzeby ruchu, potrzeby węszenia, potrzeby znakowania/komunikacji oraz właściwą habituację i socjalizację. Jest też jednym w bardzo ważnych elementów budowania relacji i zaufania pomiędzy psem a jego opiekunem. Pies siedzący przed sklepem, podczas gdy my robimy zakupy, nic z tego nie ma.

Stres i strach

Po drugie, pies może się po prostu bać. To jak zostawienie dwulatka przed sklepem – przez chwilę może uznać to za dobrą zabawę, ale spróbujcie dłużej nie wracać! W dodatku to, co dla nas jest naturalne: natężony ruch samochodowy, dźwięki przejeżdżających wózków sklepowych, otwierające się co chwilę drzwi, biegające dzieci, unoszące się zapachy itd., dla psa jest falą bodźców, z którymi jego zmysły muszą sobie poradzić. To całkiem sporo dla jednego czworonoga, który musi „ogarnąć” otoczenie. W dodatku jest przywiązany, co nie ułatwia mu to reagowania na ewentualne zagrożenie, chociażby innego psa. Psy, komunikując się ze sobą, wykorzystują język ciała oraz odległość. Zbliżają się lub odchodzą, ustawiają bokiem, frontem; to wszystko coś znaczy i zwykle pozwala zażegnać ewentualny konflikt. Przywiązany do słupka pies ma bardzo ograniczoną swobodę komunikacji. Pomijam już, że w skrajnym przypadku może zostać zaatakowany. Wystarczy, że zdamy sobie sprawę, że siedzi tam w większym lub mniejszym stresie i napięciu. Pamiętajmy, że czujność, którą tak bardzo cenimy u naszych psów wymaga wysiłku. Jeśli widzimy więc psa „spokojnie” siedzącego przed sklepem, to raczej nie oznacza, że jest zrelaksowany, ale pracowicie czujny.

Strata!

Po trzecie, i już sama nie wiem który z tych argumentów wywołuje we mnie najwięcej smutku, pies może zostać skradziony. Otwieram dziś FB i na jednym z psich forów czytam: „Bardzo proszę o pomoc! Sprzed sklepu „X” przy ulicy… został ukradziony pies. Sprawcę widać na kamerze monitoringu. Był ubrany…” To nie pierwszy i, obawiam się, nie ostatni tego rodzaju wpis. Rozpacz. To nie był mój pies, ale serce ścisnęło mi się z bólu. Jak bardzo zrozpaczony musi być właściciel. Rodzina… Mam nadzieję, że ta sprawa zakończy się szczęśliwie i pies wróci do swoich ludzi. Ile jednak psów nie wraca… I możemy się tylko domyślać, dlaczego zostały skradzione.

Nie chodzi mi o to, by teraz piętnować wszystkich, którzy wybrali się na zakupy z czworonogiem. Chodzi raczej o to, żebyśmy zwracali baczniejszą uwagę na to, co może czuć pies towarzyszący nam w różnych sytuacjach i dlaczego go tam zabieramy, a wtedy łatwiej nam będzie podjąć decyzję: z psem, czy bez. Życzę udanych spacerów i udanych zakupów!

 

1 komentarz

  1. http://slkjfdf.net/ – Iqujop Ogabeha adl.nmem.psymetria.pl.gln.kb http://slkjfdf.net/

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *